150 postaci miasta – GUTEK

Piotr Gutkowski

Spodek od zawsze był fascynującym miejscem.
Wiedziałem, że kiedyś będę w nim grał koncerty.
Marzyłem o tym!

Czasem tak już bywa, że nie wszystkie nasze plany realizują się w stu procentach. Zamiast smucić się tym czego się nie udało zrobić, trzeba umieć czerpać radość z tego co już osiągnęliśmy.
Projekt 150 postaci miasta z założenia miał pokazać ludzi związanych z Katowicami w różny, czasem zupełnie nieoczywisty sposób. Od października 2013 roku miało powstać 150 portretów okraszonych krótkimi wywiadami dotyczącymi relacji bohaterów z miastem, tego co ich z nim łączyło dawniej i dziś. Dzięki tym rozmowom widz miał się dowiedzieć z jakiego powodu fotografia powstała właśnie w tym specyficznym miejscu.
Początkowy zapał do pracy stygł jednak tym bardziej, im więcej kłód pod nogami, rzucanych przez los oraz instytucje, przybywało. Finansowanie projektu wyparowało jak poranna mgła, a my zostaliśmy z codziennym życiem i jego problemami. Czasem jednak codzienność wygrywa z pięknymi ideami.
Trochę czasu już minęło więc zamiast rozpamiętywać, trzeba się cieszyć z tego co udało się stworzyć i z tych chwil, które spędziliśmy ze wspaniałymi ludźmi. Im więcej rozmawialiśmy, tym większe tkwiło we mnie przekonanie, że osiągają w swoim życiu sukces zupełnie nieprzypadkowo. Tym, przydługim, wstępem pragnę zaprosić Was do spędzenia chwili z Piotrem Gutkowskim, znanym jako Gutek. Muzykiem, wokalistą, ojcem.
Gutek
Kim jesteś?
Jestem tym, kim ludzie myślą, że jestem. Na co dzień tatą, mężem i muzykiem. Jestem Gutkiem – kolesiem, który śpiewa, ma coś wspólnego ze środowiskiem hiphopowym, a także jest mocno skonotowany ze sceną reggae. Przede wszystkim ludzie postrzegają mnie jako wykonawcę. Bardzo lubię być sobą, bo jestem szczęśliwym człowiekiem realizującym swoją pasję. I’m happy Man i mieszkam w Katowicach!
Czy czujesz się Ślązakiem?
Poniekąd tak. Moi rodzice nie pochodzili stąd. Jestem pierwszym pokoleniem, które ze Śląskiem jest związane od urodzenia. Może nie godom, ale miało się kumpli, którzy godoli. Może byłbym w tym nienaturalny? Przez wiele lat mieszkałem na skraju Koszutki i Bogucic. Pamiętam swoisty folklor, który panował w Bogucicach, kiedy kopalnia tętniła życiem i było pełno hoteli robotniczych. Na Koszutkę chodziło się z wujkiem na piwo po niedzielnej mszy. Z Katowicami wiążą mnie również wspomnienia oraz osobiste przeżycia i nigdy nie czułem, że muszę stąd wyjechać. Tutaj mam wszystko, co jest mi potrzebne do szczęścia. Nigdy nie miałem też poczucia, że nie zrobię kariery jeśli nie wyjadę z Katowic. Przecież cały świat jest dostępny na wyciagnięcie ręki!
Utożsamiasz się z Indios Bravos?
Przyjmuję ich postawę za godną i swoją. Raczej próbuję zbliżyć się do niej w życiu i pracy. Cenić prawdę, swoją tożsamość i niezależność oraz działać na własnych zasadach i nie robić czegoś dla wyimaginowanych ambicji czy celów. Powinno się to przekładać na całe życie. Kiedy jesteś Indios Bravos, nie robisz głupich kroków i nie decydujesz się na rzeczy które mogą Ci zaszkodzić. To jest zrównoważona postawa, przypominająca filozofię Dalekiego Wschodu. Zaczerpnięta od północno – amerykańskich Indian.
Gutek
Jakie miejsca i wspomnienia związane z Katowicami uważasz za najważniejsze?
Wiele miejsc kojarzy mi się dobrze. Dzieciństwo. Mieszkałem koło Spodka, więc był on dla mnie miejscem magicznym. Chodziło się do niego na koncerty, mecze hokeja, rewie na lodzie i seanse filmowe. Tam chodziło się „na rozrywkę”. Tak, to było fajne miejsce… Oprócz tego miałem w tej okolicy kumpli. Pod koniec podstawówki zacząłem podróżować po Katowicach i poznawać dzielnice. Jeździłem między innymi na zajęcia do Pałacu Młodzieży. Katowice są bardzo fajnym miejscem na mapie tego kraju!
Czy w takim razie katowicki Spodek jest dla Ciebie szczególnym miejscem, w którym najchętniej występujesz?
Pierwszy raz na dużej scenie Spodka stanąłem bardzo wcześnie. Miałem może 15 lat. To było podczas festiwalu studenckiego SRU. Poza tym często kręciłem się koło Olimpijskiej, żeby zgarnąć autograf od Kazika lub przybić „piątkę” z kimś znanym. Dla mnie jako dzieciaka było to bardzo fajne. Granie w Katowicach jest dużo bardziej abstrakcyjne niż gdziekolwiek indziej. Mam w świadomości, że jestem u siebie i w każdej chwili mogę się spodziewać wizyty moich bliskich. Czuję się wtedy bardziej rozproszony. Wszystkie koncerty Indiosów, które tu graliśmy były dla mnie dziwne. Nie były i nie będą to po prostu kolejne koncerty w Katowicach. A Spodek? On od zawsze był fascynującym miejscem. Wiedziałem, że kiedyś będę w nim grał koncerty. Marzyłem o tym!
Jak odbierasz Katowice jako miasto?
Katowice na pewno nie są najatrakcyjniejszym miastem w Polsce, ale jednocześnie są miejscem wyjątkowym. Kariera w Katowicach daje więcej swobody życiowej. Tu jest też mniejsza presja. Nie wyobrażam sobie przeprowadzki do Szczecina, gdzie rezydują wszyscy moi koledzy z zespołu. Katowice to moje miasto!
Dziękujemy.
W kolejnych notatkach znajdziecie pozostałe postaci, które zaprosiliśmy do projektu.
Tekst: Grzegorz Wagner Anna Wagner
Fotografie: Andrzej JMuffin Skomorowski
Make-up i stylizacje: Barbara Lech
Making of:



Comments are closed.