150 postaci miasta – prof. Irma Kozina

Irma Kozina

 

Całe młode życie rysowałam, ale odtwórczo.
Stwierdziłam, że wielkim talentem nie będę,
ale (…) mogę studiować historię sztuki.

 
Muszę przyznać, że nie wszystkie postaci zaproponowane przez naszą grupę do projektu, były mi znane. Taką osobą, choć dziś wstyd to przyznać, była profesor Irma Kozina. Czuję się ślązakiem, mieszkam na śląsku od urodzenia, ale nie dane mi było poznać tak wybitnej osoby. Dzięki 150 postaciom miasta nadrobiłem tę zaległość.
Jeśli i Was ominęła ta wiedza, to zanim przejdziecie do kolejnych akapitów powinniście zapoznać się z sylwetką “ profesor zadymiary” przedstawioną w Wysokich Obcasach: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,14555381,Irma_Kozina___profesor_zadymiara.html
 
Irma Kozina

 
Tym razem nie łatwo było nam wybrać to jedno, jedyne zdjęcie, które ma ilustrować wywiad.
 
Irma Kozina
 
Kim jesteś?
Jestem człowiekiem. Chrześcijaninem, dla którego ważne jest dziesięcioro przykazań. Jestem na takim etapie życia, kiedy zdaję sobie sprawę z tego, że zawód wykonuje się przez pewien czas, a potem robi coś innego. Jestem na to przygotowana. Historia sztuki to moja pasja. Już będąc czternastolatką wiedziałam, czym będę zajmować się w przyszłości. Całe młode życie rysowałam, ale odtwórczo. Stwierdziłam, że wielkim talentem nie będę, ale skoro interesuje mnie sztuka, uwielbiam obrazy, rzeźbę oraz architekturę, mogę studiować historię sztuki.
 
Jak odbiera Pani Katowice jako miasto?
Mam różne wspomnienia związane z Katowicami. Kiedy byłam bardzo małym dzieckiem, mama zabrała mnie z Jaworzna do Katowic. Stał jeszcze wtedy na rynku taki dom, który zwany jest kamienicą z belwederem. Był w miejscu, gdzie dziś jest Dom Handlowy Skarbek. Pamiętam wysokie drewniane półki i słoiki z cukierkami. Wtedy, jako mały brzdąc, nie wiedziałam, że jest to jedna z pierwszych ważnych kamienic dla Katowic, która w przyszłości przestanie funkcjonować. Dzisiaj mam świadomość, że byłam w miejscu, gdzie kiedyś stała gospoda, a potem został wybudowany ten dom, który następnie ustąpił miejsca nowym Katowicom w formie Skarbka. Jestem trochę świadkiem tych zmian i odbieram Katowice, jako miasto wyjątkowo interesujące. Kiedy studiowałam historię sztuki, na żadnym wykładzie nie usłyszeliśmy, że w Katowicach jest cokolwiek interesującego!
 
Irma Kozina
 
Żyjąc w tym mieście nie zauważamy jego piękna?
Ja chyba nie mam tego problemu. Być może dlatego, że przyszłam tu z zewnątrz i mam na to inne spojrzenie. Inni zauważają, że ja już widzę więcej. Pani Jadwiga Lipońska – Sajdlak, która była dyrektorem Muzeum Historii Katowic, zawsze mówiła tak: – Pani to na prawdę potrafi zobaczyć te Katowice i tyle wartości w nich. My zawsze widzieliśmy to miasto, ale nigdy nie widzieliśmy tego, co Pani dostrzega. Za to moja koleżanka z Warszawy stwierdza: – Wiesz? Ty uważasz, że każdy kamień w tych twoich Katowicach jest dziełem sztuki i tak go opisujesz, że wszyscy zaczynają się nim interesować.
 
Jakie miejsce w Katowicach jest dla Pani najważniejsze?
Na pewno Nikiszowiec. Tę okolicę wybrałam, jako swoje miejsce zamieszkania. Dwadzieścia lat jeździłam tutaj ze studentami. Spacerowaliśmy, zwiedzaliśmy je i w końcu pomyślałam sobie, że jest to miejsce, w którym chcę mieszkać. Cieszę się, że mogłam zrealizować swój zamiar. Tutaj mieści się najpiękniejsza dzielnica mieszkaniowa. Najlepiej założona urbanistycznie. W każdym podręczniku do urbanistyki jest taka reguła, że jakaś dzielnica mieszkaniowa będzie udana wtedy, kiedy jest wspólnotą sąsiedzką. Tutaj mieszka trzy tysiące osób, czyli mieścimy się w tej wspólnocie. Na moim podwórku ludzie się znają. Bardzo mi się ono podoba w lato, kiedy wracam z zakupów przez dziedziniec wewnętrzny. Pośród różyczek i róż, bo mamy tam ogród, jest basen dmuchany, w którym taplają się dzieci. Przy nich siedzi mama rozmawiająca z sąsiadką… To przypomina domowy ogródek. Taki układ quasi wiejski. To wszystko jest niewidoczne, bo otoczone domem. Tylko my, jako mieszkańcy widzimy te sceny, a dzieci dzięki temu układowi są bezpieczne. Nikiszowiec jest naprawdę wyjątkowy. To osiedle wybudowane przez dobrych architektów: Emila i Georga Zillmanów. Wyjątkowo piękne, ze względu na wewnętrzne uliczki i arkadowe łuki. Ostatnio niemieckie biuro podróży umieściło Nikiszowiec na planie swoich wycieczek. I tu codziennie są oprowadzani turyści. To taki katowicki Wawel.
 
 
Make-up i stylizacje: Barbara Lech
 
Zdjęcia z backstage’u możecie znaleźć pod linkiem: https://www.facebook.com/media/set/…


Comments are closed.